Podróże małe i duże...


RZYM część I
01 - 05 czerwca 2017

01/06, czwartek - przyleciałam na lotnisko Fiumicino wczesnym popołudniem. Dla oszczędności czasu (ale nie pieniędzy) do centrum dostałam się najszybszym sposobem - pociągiem Leonardo Express (4, 5, 7) (32 minuty, bez przystanków) do dworca kolejowego Termini (7-13, 15). Stamtąd niedaleko już było do mojego hostelu przy Via Ferruccio (87-89). Po sprawnym zameldowaniu i pozostawieniu bagażu ruszyłam w pierwszą trasę - do Koloseum i jego okolic.
Droga od domu biegła przez malowniczą uliczkę Via Ruggero Bonghi, wysadzaną kwitnącymi oleandrami (25, 26, 85). Przez park Parco Del Colle Oppio z pomnikiem pisarza Alfredo Oriani (27) dotarłam do pierwszej zaplanowanej "ruiny" - ściany Domus Aurea (28, 29), pozostałości nieukończonego luksusowego pałacu cesarza Nerona. Zachowało się więcej, ośmiokątna sala dekorowana freskami, ale to już zwiedzanie płatne, no i podobno wewnątrz jest 10 stopni...
Tuż obok jest niemożliwy do pomylenia z niczym budynek amfiteatru Koloseum (30...), jednego z siedmiu cudów świata. Spodziewałam się dzikich tłumów wokół, ale ogromna przestrzeń zdawała się połykać ludzi. Biletowane jest zresztą samo wnętrze areny, zewnętrznej ściany może dotknąć każdy, co też uczyniłam.
W bliskim sąsiedztwie stoi Łuk Konstantyna Wielkiego (38, 366), obok - początek Via Sacra z widocznym w głębi Łukiem Tytusa (37). Ruszyłam Via dei Fori Imperiali (40), mając po lewej całą najbardziej atrakcyjną (i po części płatną, a po części niedostępną) część "ruin", ale wiele widać na odległość, w końcu to wszystko były spore budowle i trochę z nich zostało. A więc po lewej apsyda świątyni Wenery i Romy (44, 81), potem po prawej kolejno Fora Nerwy (45-47, 367) i Augusta (48-50), znów po lewej Forum Wespazjana (Świątynia Pokoju, 51), Forum Romanum (52 - w głębi, 60 - widać Kolumnę Fokasa), Forum Cezara (54, 55 - przy skręcie w San Pietro in Carcere) ze Świątynią Wenus Genetrix, Łuk Septymiusza Sewera (61), a obok Świątynie Saturna (jedna z najstarszych w Rzymie) i Wespazjana (59). W tle unosi się nam tym wszystkim (40 metrów ponad poziomem Forum Romanum) Wzgórze Palatyn - kolebka Rzymu (60, 79).
Potem zmiana czasów - budynek muzeum Complesso del Vittoriano - Ala Brasini (58). Jedną z ekspozycji była akurat wystawa prac Fernando Botero, stąd charakterystyczna rzeźba konia przed budynkiem (57). To już drugi napotkany Botero - pierwszy był kot w Barcelonie.
Ulica doprowadza mnie do Piazza del Campidoglio (68, 73) czyli serca Wzgórza Kapitol. Plac otaczają z trzech stron budynki: Palazzo Nuovo (68) i Palazzo dei Conservatori - oba są siedzibą Muzeum Kapitolińskiego oraz Pałac Senatorski - siedziba Rady Miejskiej (73) z posągiem Minerwy (66) oraz personifikacjami dwóch rzek: Nilu (64-65) i Tybru (67). Czwarta strona placu to schody prowadzące w dół do Piazza d'Aracoeli. Centralne miejsce placu zajmuje kopia konnego pomnika Marka Aureliusza (69-72), a skromnie z boku przycupnęła kopia Wilczycy Kapitolińskiej (62, 63, 74-76). Oryginały obu rzeźb znajdują się w pobliskim muzeum. Wilczyca jest prawdopodobnie dziełem Etrusków z V w.p.n.e., postacie Romulusa i Remusa dodano w XV w. Sam plac został zaprojektowany przez Michała Anioła, ma kształt trapezu i jest wyłożony kamienną kostką we wzór, który oglądany z góry nieodparcie przypomina mi indiański łapacz snów.
I to był koniec trasy pierwszego dnia (a właściwie 1/4 dnia). Do hotelu wróciłam tą samą trasą. Marzyło mi się zdjęcie Koloseum o zachodzie słońca, ale musiałabym czekać przynajmniej pół godziny (83-84).

02/06, piątek - drugi i główny dzień zwiedzania. Zaplanowałam Watykan, więc zaczęłam wcześnie - wszystkie przewodniki zalecają zajęcie kolejki około 8-mej. Pojechałam metrem A do stacji Ottaviano, skąd 10-minutowy spacer doprowadził mnie do placu św. Piotra - Piazza San Pietro (101...). Tuż za Piazza del Risorgimento (97, 368) przebiega niewidzialna granica Citta del Vaticano. Kolejka już była (101-102), ale na zaledwie 20 minut stania. Byłam dobrze przygotowana do podwójnej kontroli bezpieczeństwa i moralności (brak ostrych przedmiotów, zakryte ramiona i nogi). Nieprzygotowanych (głównie Rosjanki) zawracano pomimo protestów.
Plac wraz z trawertynową kolumnadą (symbolizującą swoim kształtem opiekuńcze ramiona kościoła) zaprojektował Bernini, zdobiące kolumnady rzeźby 144 świętych wykonali jego uczniowie. Centralne miejsce zajmuje Obelisk Watykański - Obelisco Vaticano (109, 159). 25-metrowy, wykonany z czerwonego granitu, przywieziony z Heliopolis przez cesarza Kaligulę w roku 37, a ustawiony na placu za papieża Sykstusa V. Zapoczątkował coś w rodzaju mody na przywracanie do łask walających się po mieście egipskich obelisków (w liczbie 13) w roli nośników symboli katolickich. Po obu stronach obelisku stoją dwie 8-metrowe barokowe fontanny.
Po przejściu kontroli weszłam pod kolumnadę, jej prawe skrzydło zwane skrzydłem Konstantyna I Wielkiego. Lewemu skrzydłu patronuje Karol Wielki (104), a oba mają po 120 metrów długości. Ponad prawym skrzydłem można z placu zobaczyć fragment Pałacu Apostolskiego z Apartamentami Papieskimi na najwyższym piętrze (102). Przy końcu skrzydła Konstantyna znajduje się słynna Spiżowa Brama (115) - wejście do Pałacu Apostolskiego, strzeżone przez Gwardię Szwajcarską (116-117). Tak, to ta sama z synekdochy "dziać się za Spiżową Bramą". Po wyjściu spod kolumnady spotykam pomnik św. Pawła Apostoła z mieczem (119) i już zbliżam się ku schodom prowadzącym do Bazyliki św. Piotra - Basilica San Pietro (103, 118).
Wewnątrz także spodziewam się tłumów i znowu mam to samo wrażenie, że przestrzeń połyka ludzi. To w końcu drugi największy kościół świata (nawa ma 218 metrów długości). Z przedsionka do wnętrza wiedzie 5 drzwi, m.in. Drzwi Święte otwierane tylko raz na 25 lat (121-122), Drzwi Śmierci (156-157) i używane przez zwiedzających Drzwi Sakramentów (124). Nad bazyliką góruje kopuła podtrzymywana przez 4 filary (130, 136), w których niszach znajdują się rzeźby, m.in. św. Andrzeja (148), św. Benedykta (140) i św. Eliasza (139). Na zdjęcia ci akurat, a nie inni święci spośród 395 posągów załapali się przypadkiem ;)
Centralnym miejscem bazyliki jest ołtarz główny (131, 138) ze znajdującą się pod nim Konfesją (grobem) św. Piotra (132). Wznosi się nad nim 29-metrowy brązowy baldachim (128...). Zarówno ołtarz, jak i baldachim są autorstwa Berniniego, na zamówienie Urbana VIII (czyli Maffeo Barberiniego, stąd trzy pszczoły - symbol rodu). Zgodnie z niesławnym zwyczajem materiał pozyskano niszcząc wcześniejsze, niechrześcijańskie zabytki (marmur na ołtarz z Forum Nerwy, brąz na baldachim z Panteonu). Za książką Hughesa o Rzymie przytoczę domniemanie, że autorem nowatorskich "zawijasów" wieńczących baldachim mógł być nie Bernini, lecz asystujący mu mniej doświadczony Borromini, a fakt przypisania sobie zasługi przez Berniniego zapoczątkował ich trwającą do końca życia niechęć i rywalizację.
W bocznych nawach mieszczą się m.in. ołtarz i grób św. Leona Wielkiego (143) oraz pomnik Aleksandra VII (145), a także (za ochronnym szkłem) chyba najbardziej znana rzeźba - Pieta Michała Anioła (152-155).
Wychodząc z bazyliki na coraz bardziej zalany słońcem plac nie mogę powstrzymać refleksji, że wydaje się on znacznie bardziej zabałaganiony, niż na ilustracjach czy mapach Google. Barierki ochronne i krzesła dla pielgrzymów zmieniają go na podobieństwo hali widowiskowej przed koncertem modnego zespołu. No i przez niecałą godzinę kolejka zdążyła urosnąć przerażająco (163).
Linia obrysu kolumnady jest granicą Watykanu od wschodu. Kieruję się prosto należącą już do Rzymu Via della Conciliacione (167), około półkilometrową ulicą zbudowaną współcześnie, łączącą plac i Zamek Świętego Anioła (171). Przekraczam Tybr Mostem Świętego Anioła - Ponte Sant'Angelo (180, 182), z którego roztacza się malowniczy widok na sąsiednie Ponte Vittorio Emanuele II (172, 174, 175, 369) i Ponte Umberto I (181).
Na prawym brzegu Tybru moim pierwszym celem jest Piazza Navona. Zagłębiam się w kręte uliczki, mijam kościół św. Celso i Giuliano (186) i uroczą wieżę zegarową Torre dell'Orologio przy Piazza dell"Orologio (197-198), po czym nieoczekiwanie natrafiam na aż trzy charakterystyczne street-artowe prace francuskiego artysty Mimi Le Clown na murach przy ulicy Via del Governo Vecchio (199-201).
Ulica doprowadza mnie do placyku Piazza di Pasquino, nazwanego od stojącej na nim od XVI wieku antycznej rzeźby z III w.p.n.e. (202-204), służącej dawnym mieszkańcom Rzymu do wyrażania krytycznych poglądów na temat władzy poprzez przyczepianie karteczek z anonimowymi komentarzami i złośliwymi wierszykami. Wygląda na to, że Pasquino był przodkiem Internetu, choć i dziś tablica na karteczki jest pełna.
Tuż obok jest barokowy plac Piazza Navona (205, 219). Jego południowy koniec zajmuje Fontana del Moro (206-209, 371), XVI-wieczna ze stulecie późniejszą rzeźbą Maura autorstwa Berniniego. W centrum placu znajduje się XVII-wieczna Fontanna Czterech Rzek - Fontana dei Quattro Fiumi (211-218), także dzieło Berniniego. Fontannę wieńczy drugi z "zagospodarowanych" starożytnych obelisków (220) : 16-metrowy Agonalis (kopia cesarza Domicjana, którego stadion położony jest zresztą pod placem). Bernini przemycił swój projekt fontanny poza konkursem i zyskał akceptację Innocentego X (plac praktycznie należał do rodu Pamfilich). Obelisk stanął na imitacji skały, otoczony przez posągi czterech rzek: Nilu (214), La Platy (217), Gangesu (212) i Dunaju (218). Grupa zawiera nieco ciekawostek, m.in. wyobrażenie pancernika, którego nikt nie widział (216), Nil z głową zawiniętą w tkaninę, bo nie znano jego źródła i Dunaj rzekomo zasłaniający się ręką przed widokiem kościoła Sant'Agnese in Agone (210) w projektowaniu którego uczestniczył rywal Berniniego - Borromini.
Z Piazza Navona przeszłam na inny, mniejszy - Campo de'Fiori czyli Pole Kwiatów (222...), średniowieczny plac targowy, obecnie rynek owocowo-kwietno-spożywczy. Malowniczość miejsca umniejsza fakt, że stracono tu w 1600 roku Giordano Bruno (plac publiczny i szafot to były kiedyś stałe połączenia). W 1887 postawiono tu pomnik Bruno (223, 225, 226), stojącego twarzą do Watykanu i trzymającego księgę ze swoimi tezami.
Następnie szeroką ulicą Corso Vittorio Emanuele II przeszłam do Panteonu (239...). Panteon to starożytna (II w.) świątynia wszystkich bogów wzniesiona przez Hadriana. Od VII w. jest świątynią chrześcijańską. Jest największą budowlą kopułową na świecie, rotundą o średnicy i wysokości 42 m. Kopuła jest odlana z betonu (beton wynaleźli starożytni Rzymianie!) i ma otwór o średnicy 9 m. - oculus, jedyne oświetlenie wnętrza (246). Wewnątrz znajdują się liczne grobowce, m.in. królów Umberta I (251) i Vittorio Emanuele II (248). Przed rotundą stoi trzeci egipski obelisk - 6-metrowy Macuteo Ramzesa II (373).
Tuż obok Panteonu znajduje się Basilica di Santa Maria Sopra Minerva, czyli gotycki kościół zbudowany "ponad" wcześniejszą świątynią Minerwy. Przed nią stoi czwarty - 5,5-metrowy - obelisk Apriesa Minerveo (255-257). Wyróżnia się faktem, że spoczywa na marmurowym słoniu projektu Berniniego.
Po przeciwnej stronie Corso Vittorio Emanuele II znajduje się plac Largo di Torre Argentina (259-262, 374), z pozostałościami czterech świątyń z okresu republiki oraz fragmentem portyku Teatru Pompejusza, prowadzącego do sali posiedzeń senatu, gdzie w 44 r.p.n.e. zamordowano Cezara. Nazwa placu nie pochodzi od Argentyny, lecz od francuskiego Strasburga, po łacinie Argentoratum. W Torre Argentina znajduje się też słynna kocia kolonia Colonia Felina di Torre Argentina (264-266) - przytułek dla ponad setki kotów, z których część wolno chodzi pomiędzy ruinami a kocimi pomieszczeniami w podziemiu (263), a część przebywa na stałe w zamkniętych salach albo w klatkach na kwarantannie. Koty są do adopcji, realnej lub wirtualnej. Kolonia ma swoją podgalerię w Kociej Galerii -> Koty Rzymu.
Kierując się w stronę Piazza Venezia zaszłam jeszcze do bogato zdobionego barokowego XVI-wiecznego kościoła Chiesa del Gesu czyli Jezusa (267, wnętrze - 268-279). Jest to macierzysty kościól zakonu Jezuitów. Na kolebkowym sklepieniu znajduje się "Triumf imienia Jezus"- fresk Il Baciccia w stylu iluzjonistycznym (276). Żeby turyści na skręcili karku, w kościele umieszczono wielkie lustro, w którym można wygodnie podziwiać fresk (275). W świątyni jest pochowany założyciel zakonu Jezuitów Ignacy Loyola (271, 274).
I tak doszłam do "tortu weselnego" jak Włosi złośliwie przezywają Altare della Patria czyli Ołtarz Ojczyzny (78, 280, 282, 284, 294, 298), wielki pomnik symbolizujący zjednoczenie i wolność kraju. Pomnik jest właściwie ogromną białą budowlą, stojącą na Kapitolu, po sąsiedzku z odwiedzonym dzień wcześniej placem. Skupia w sobie ogromną ilość symboli - od konnego pomnika Vittorio Emanuele II (283, 291, 303), stąd inna jego nazwa - Vittoriano, poprzez Grób Nieznanego Żołnierza (285-286) po całe mnóstwo rzeźb alegorycznych. Powstawał na przełomie XIX i XX wieku, odsłonięty w 1911. Wewnątrz znajduje się Muzeum Zjednoczenia Włoch - Museo Centrale del Risorgimento. Pomnik budzi kontrowersje, m.in. ponieważ by oczyścić teren pod jego budowę, zniszczono średniowieczną zabudowę Kapitolu, jest też uważany za zbyt wielki i pompatyczny. Zbudowany z białego marmuru, odcina się wyraźnie i niekorzystnie od otaczających budynków. Jest po prostu "z innej bajki". Ze schodów Ołtarza-tortu roztacza się widok na Piazza Venezia (281, 294), który jest corocznie miejscem głównych uroczystości Święta Republiki czyli włoskiego Dnia Niepodległości. Który to przypada akurat 2 czerwca. Na szczęście udawało mi się mijać z największymi tłumami. Dzień wcześniej wznoszone na Via dei Fori Imperiali trybuny tylko nieznacznie utrudniły mi przemieszczanie (40), zespół akrobacyjny Frecce Tricolori przeleciał sprawnie nad głową (258), a kiedy dotarłam na Piazza Venezia, było już po uroczystościach i zwijano kable.
Na chwilę wróciłam do starożytności, odwiedzając położoną u wylotu Via dei Fori Imperiali grupę "ruin" związaną z cesarzem Trajanem. Forum Trajana jest największym i najpóźniej zbudowanym rzymskim forum (300, 305, 377) otwartym w 113 roku. Obok znajdują się Hale Trajana - Mercatus Traiani (306), hale targowe z początku II w. W centrum forum wznosi się Kolumna Trajana (296, 299), powstała w 113 roku. Trzon kolumny ma prawie 27 m., wewnątrz znajdują się schody prowadzące na platformę widokową (376). Ozdobą kolumny jest ukośny pas reliefów, "owijający" trzon i zawierający 155 scen związanych z wojnami dackimi (297, 301). Sztuczka polegająca na poszerzaniu grubości "wstęgi" z wysokością - od 89 do 125 cm - powoduje wrażenie jednakowej wielkości wszystkich postaci. Oczywiście na szczycie kolumny stał sam cesarz. Jego pomnik usunęli chrześcijanie ok. roku 400, a w XVI wieku zastąpił go św. Piotr (77).
Następnym zaplanowanym miejscem była Fontana di Trevi (310-313), do której doprowadził mnie 10-minutowy spacer. Barokowa fontanna w kształcie budynku zastąpiła w XVIII wieku wcześniejszą, XV-wieczną. O mały włos jej twórcą też byłby wiek wcześniej Bernini, który wykonał już projekt, ale na przeszkodzie stanęły papieskie (rozrzutny Urban VIII!) finanse. Fontanna di Trevi była jedynym miejscem w Rzymie, gdzie musiałam ustąpić przed tłumem. Otaczało ją takie zwarte mrowie ludzi, że wszystkie zdjęcia robiłam ponad głowami. Czy to z powodu ciasnoty placyku, czy też popularności filmowej miejsca (Anita Ekberg i Mastroianni w "La dolce vita"), czy może przesądu z wrzucaniem monet?
Następnie udałam się na Wzgórze Kwirynał z Piazza del Quirinale (314), piątym obeliskiem: 14,5-metrowym Quirinale (316, 319) i Pałacem Kwirynalskim - siedzibą Prezydenta, pierwotnie rezydencją papieską (317). Poszłam Via del Quirinale na północny wschód, mijając konny pomnik króla Carlo Alberto (321-322) i doszłam do skrzyżowania z Via delle Quatro Fontane, gdzie na czterech rogach znajdują się późnorenesansowe fontanny. Na zdjęciu mam tylko jedną, tę, którą mijałam - boginę Junonę na zachodnim narożniku (323). Skręciłam w lewo w Via delle Quatro Fontane (324), której ostry spadek wyraźnie wskazuje, że jestem na wzgórzu. Po prawej stronie leży teren posiadłości rodu Barberinich z XVII-wiecznym pałacem Palazzo Barberini (325, 378), mieszczącym obecnie muzeum sztuki Galleria Nazionale d'Arte Antica. Dochodzę do Piazza Barberini (330). Stoi na nim wyjątkowa fontanna - XVII-wieczna Fontana del Tritone (326-329). Projektu Berniniego, zatem oczywiście musi zawierać akcenty Urbana VIII, czyli herbowe pszczoły.
Ostatni odcinek trasy to marsz Via Barberini do Fontana dell'Acqua Felice, zwanej także Fontanną Mojżesza (333-336). XVI-wieczne dzieło Fontany, stanowi zakończenie akweduktu Acqua Felice, pierwszego w nowożytnym Rzymie, zbudowanego przez papieża Sykstusa V imieniem właśnie Felice. Obok fontanny, przy skrzyżowaniu Via Venti Settembre i placu Largo Santa Susanna, stoi romański kościół Santa Maria della Vittoria (337). Był niestety akurat zamknięty, więc opis tego, co wewnątrz, pojawi się - mam nadzieję - w drugiej części relacji za rok.
Z tego miejsca kierowałam się już ku domowi. Ulica Via Vittorio Emanuele Orlando doprowadziła mnie na Wzgórze Wiminał do placu Piazza della Repubblica z Fontanną Najad (338, 379). Skręciwszy przy placu poszłam Via Torino, koło XIX-wiecznego Teatro dell'Opera (339), wychodząc na Wzgórze Eskwilin - Piazza dell'Esquilino z Basilica Papale di Santa Maria Maggiore (340), budowaną i przebudowywaną od IV do XVII wieku. Przed tylną fasadą bazyliki stoi - a jakże - obelisk. Szósty. Niespełna 15-metrowy Esquiline (380), rzymska kopia cesarza Aureliana.

03/06, sobota - jedyne zdjęcia, jakie zasiliły galerię, pochodzą z dzielnicy San Lorenzo, położonej po przeciwnej niż "moja" Via Ferruccio stronie torów kolejowych. San Lorenzo leży wzdłuż starożytnej drogi Via Tiburtina, niegdyś prowadzącej z Rzymu do Tivoli. Via Tiburtina opuszczała miasto przez bramę Porta Tiburtina (343) w Murze Aureliana (344) - obronnych murach miejskich wzniesionych za cesarza Aureliana w III w. San Lorenzo była kiedyś dzielnicą lewicującej klasy pracującej, dziś jest okolicą studencko-artystyczną. Ma tam (przy ul. Via Tiburtina Antica - 342, 349) siedzibę studio tańca San Lo' (350-351). Zdjęcia 352-355 przedstawiają kilka z eksponatów wystawy prac Ranya Art odbywającej się podczas trwania Roma Tribal Meeting.

05/06, poniedziałek - wylot rano, zatem pobudka i opuszczenie hotelu także bardzo wcześnie. Na zdjęciu 356 zrobionym o 6.40, na Piazza Vittorio Emanuele II byłam tylko ja i patrolująca teren szylkretka. Drogę powrotną na lotnisko Fiumicino odbyłam autobusem - dłużej, ale taniej. I więcej widoków po drodze. Najpierw minęliśmy widzianą dwa dni wcześniej bazylikę Santa Maria Maggiore, i to z obu stron (358 fasada tylna, 359 fasada przednia). Pojechaliśmy długą i prostą Via Merulana, koło neogotyckiego kościoła Sant'Alfonso De Liguori (360) i zaraz za nim - budynku Collegio Sant'Alfonso De Liguori (361), aż do Wzgórza Lateran i Basilica di San Giovanni in Laterano z pożegnalnym siódmym obeliskiem: Lateranese faraona Totmesa IV (363). Ma 32 metry bez podstawy, co czyni go najwyższym stojącym egipskim obeliskiem w Rzymie i na świecie. Stamtąd już ulicą Via dell'Amba Aradam skierowaliśmy się ku wyjazdowi z miasta.



 
   
 
         
 
     
 
 
       
 
   
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
 
   
 
         
 
     
 
 
       
 
   
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
 
   
 
         
 
     
 
 
       
 
   
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
 
   
 
         
 
     
 
 
       
 
   
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       
                 
       



Copyright Gata 2017